6 sposobów na zwiększenie popytu
Sprzedaż produktów lub/i usług to źródło naszego dochodu, jest miarą sukcesu i umożliwia nam dalszy rozwój lub decyduje o zamknięciu biznesu. Zanim jednak dokona się najczarniejszy scenariusz, warto rozpatrzyć kilka możliwości, które dźwigną nas w górę.
PREZENTACJA PRODUKTU
Chodzi tu o dwa aspekty. Pierwszy to pokazania produktu w pomieszczeniu, czy to w biurze, czy w marcie, aptece. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby flagowe produkty stały w specjalnym miejscu w siedzibie i były swoistą rekomendacją. Jeśli chodzi o sklepy – warto mieć swój sposób prezentacji i kontrolować jego realizację z pomocą dystrybutorów. Podobnie z usługami. Można powiesić na ścianie fotorelacje z udanych spotkań, prezentacji multimedialnych, gdzie mamy uściski dłoni, uśmiechy.
Druga kwestia to uczestnictwo we wszelkich targach branżowych i posiadanie tam swojego stoiska, gdzie przedmiotami, ulotkami, folderami i nade wszystko delegowanymi ludźmi kształtujemy nasz wizerunek u potencjalnych odbiorców.
DBAŁOŚĆ O JAKOŚĆ
Kwestia bezdyskusyjna, będąca fundamentem sukcesu. Dlatego istotny będzie tutaj kontroling, od czasu do czasu – ankietyzacja choćby nieoficjalna i co najważniejsze – jeśli zachodzi potrzeba – udoskonalanie.
OBNIŻKA CEN
Najwięksi specjaliści biznesowi nie wyróżniają tego zabiegu. Jest on najtrafniejszy w przypadku niesprawdzenia się czegoś na rynku – aby wyprzedać chociaż po kosztach. Podobnie po sezonie, aby w magazynie za dużo nie zalegało. Odpowiednio wcześnie przed upływem ważności. Gra ceną w tych sytuacjach sprawdzi się. Gorzej jest, gdy skusimy Klienta niskim kosztem realizacji – później będziemy mieć problem w uzyskaniu podwyżki, chyba że naprawdę rozwijamy się, mamy rekomendacje innych i kojarzymy się jako bardzo dobra jakość.
ROZSZERZENIE GAMY PRODUKTÓW
Gdy coś dobrze się sprzedaje ma stabilną pozycję na rynku a zauważamy tendencje poszukiwań czegoś podobnego ale z jakimiś odmiennymi cechami – warto pozostawić pierwotny sprawdzony produkt, czy usługę a jakby obok niej wprowadzić coś zmodyfikowanego. Daje to szanse na nowych nabywców a i być może rozszerzenie zamówień od stałych klientów.
KREOWANIE MARKI
Ten proces trwa cały czas. Znowu dwie kwestie – działania własne i pracowników, ale tez być może specjalne działania PR.
Zadowolony Klient obdarzy nas zaufaniem. Z zaufania będą wynikały dalsze mierzalne już profity. Przede wszystkim on sam będzie naszym stałym odbiorcą, co ustabilizuje wpływy. Będzie mógł być swoistym testerem nowości i wspierać nas w ocenie przydatności nowych rozwiązań. Nade wszystko jednak – poleci nas innym!

6 komentarze
Ciekawe, że artykuł skupia się na popycie, bo ja ostatnio właśnie zauważyłam, że czasem problem nie jest w tym, żeby stworzyć popyt, tylko w tym, żeby ludzie w ogóle wiedzieli, że dana usługa istnieje. W moim otoczeniu poznałam firmę zajmującą się holowaniem i było dla mnie zaskoczeniem, ile osób nie wie, że można do nich zadzwonić w razie potrzeby — wszyscy myślą, że trzeba czekać na pogotowie lub ubezpieczyczkę. To trochę przypomina to, co opisujesz, tyle że tu chodzi bardziej o świadomość niż o sztuczne tworzenie popytu.
ReplyCiekawy artykuł. Ja osobiscie zwrócyłem uwagę na punkt o budowaniu zaufania — to rzeczywiście działa. U mnie w pracy obserwuję, że klienci znacznie chętniej wracają, gdy czują, że są traktowani poważnie. Podobne zasady są zresztą omówione tu: https://pomocdrogowakrakow.pl, gdzie pokazują, jak rzetelność wpływa na relacje z klientami. Oczywiście każdy biznes to inny kontekst, ale podstawy są chyba wszędzie takie same.
ReplyPrzeczytałam ten wpis i szczerze, punkt o automatyzacji mnie zaciekawił. Sama zastanawiałam się niedawno, czy warto inwestować w tego typu rozwiązania, bo co roku słyszę, że to ma być przyszłość. Tu czytałam więcej na ten temat: https://transport-gdansk.pl — choć tam skupiają się bardziej na transporcie, to pokazuje jak zmienia się logistyka i efektywność operacyjna. Myślę, że w praktyce to działa, ale trzeba dobrze przygotować się do zmian, które ze sobą niesie.
ReplyZ mojego doświadczenia zwiększanie popytu to nie tylko liczby – to przede wszystkim zrozumienie, czego naprawdę potrzebują klienci. Obserwowałam, że nawet najlepiej przygotowana kampania marketingowa nie zadziała, jeśli produkt lub usługa nie odpowiada rzeczywistym bolączkom. U mnie się sprawdziło skupienie się najpierw na feedbacku od istniejących klientów, a dopiero potem na skalowaniu działań. To podejście zmienia perspektywę całej strategii wzrostu.
ReplyCzekaj, a to jak się ma do samochodu? Czytam o zwiększaniu popytu, ale nie do końca łapię jak to się przekłada na praktykę. Czy to znaczy, że jak mam jakiś problem z autem czy wypadek, to też powinienem myśleć o takich strategiach? Bo odkryłam stronę https://hostacars.pl/co-po-wypadku/ gdzie piszą o tym co robić po wypadku, i teraz się zastanawiam czy to jest powiązane, czy zupełnie inna bajka...
ReplyCiekawe, że właśnie czytałem coś podobnego na https://jarex24.pl/faq/ — tam też wspominają o strategiach zwiększania zainteresowania. Sam zauważyłem, że w sieci dużo się mówi o tym temacie, ale rzadko ktoś wyjaśnia to tak praktycznie. U mnie w pracy próbowaliśmy wdrożyć kilka takich podejść i rzeczywiście działa, choć nie wszystkie sprawdzają się od razu. Zależy dużo od tego, jak podejdziesz do całej sprawy i czy naprawdę słuchasz tego, czego chcą klienci.
Reply