czwartek, 9 kwietnia 2015

Auto na wodę, kto by się nie ucieszył nawet gdyby wypłaciło się po 5 latach był by na nie zbyt. Przecież wozu nie kupujemy na rok, zwykle przywiązujemy się do naszych maszyn. Jednak samochody na prąd, które miały być ekonomiczne i ekologiczne nie mają wielu nabywców. Przyczyna tkwi w cenie, tak cena na pewno odgrywa tu rolę, ale co jeszcze? Za dwuletnie auto z salonu zapłacimy ponad 120 000 tysięcy.

Eksploatacja i komfort jazdy. Na to zwracamy uwagę przy wyborze auta, ma być pojemy ma mało palić dlatego świat szalej za autami klasy B, w dodatku liczy się bezawaryjność. Auto na prąd nie daje takiego komfortu, jest podobnie jak z telefonem nie wiesz kiedy się wyładuje, a jeśli nie naładujesz go we firmie możesz do domu nie dojechać. Mało u nasz stacji benzynowych proponujących usługę ładowania aut. 

Praktyka pokazuje, że pięciominutowe ładowanie, które obiecywał producent w rezultacie okazuje się ładowaniem kilkugodzinnym. Koszty takiej energetycznej swawoli może nasz dużo sporo wynieść, nawet 400 złotych za przejazd stu kilometrów. Super samochód nie jest więc już tak super. Koszt ładowania to od 4 do 6 złotych za kilometr jazdy, ale do tego dochodzi serwis. Jak na początku wspominałem to dla kierowców jest ważne. Niestety w tego typu samochodach zawodzi. Opony także się zużywają, trzeba dbać o czystość. 

Ci co doświadczyli luksusu posiadania tego typu wozu podzielą się z wami wrażeniami. Po jakimś czasie baterii nie da się naładować na 100% i to jest podyktowane zużywaniem się materiału. Nie gra roli ile czasu byśmy ją ładowali bateria będzie coraz mniej pojemna przez co nie zrobimy na niej 100 kilometrów a 80 czy 70. Nowa kosztuje, dużo nawet 1/3 ceny. 

Trikiem było sprzedawanie auta wraz z dodatkowym kompletem baterii wówczas do auta trafiała naładowana a zużyta mogła być ładowana. Utrudnienia, komplikacje, a co jak zapomnimy. Auto miało ułatwiać nam życie a nie być udręką. Marketing nie zadziałał wątpię by przy tych cenach energii był zbyt na tego typu samochody. Sprzedawcy powinni zachęcać też do zakładania przydomowych elektrowni albo zmiany dostawcy energii a już na pewno do zmiany taryfy w taryfie G12 dwustrefowej koszty ładowania spadły by o połowę ale musielibyśmy robić to w nocy. Więc sprzedawcy samochodów muszą wejść w spółkę z branżą elektryczną. Oczywiście moje humorystyczne podejście nie powinno was zrażać jeśli dla ekologii jesteście wstanie znieść wszystko i wydać bagatelne sumy to aut na prąd jest dostatek.

Post a Comment:

Obsługiwane przez usługę Blogger.